Zaznacz stronę

Dla osoby, która zarządza flotą samochodów, idealna sytuacja wygląda następująco: ustalamy harmonogram, po czym wszystkie pojazdy terminowo osiągają swoje cele, bez odstępstw, spóźnień i niespodzianek. W praktyce taka sytuacja ma miejsce bardzo rzadko, szczególnie w przypadku flot rozbudowanych, składających się z kilkudziesięciu aut. Jakie niespodzianki mogą czekać nas gdy zostaniemy zatrudnieni na stanowisku dyspozytora? Jak możemy sobie z nimi poradzić?

Pierwsza sprawa wiąże się z pracą samych pojazdów – szkody i awarie stanowią prawdziwy koszmar firm korzystających z flot. Aby ograniczyć ich ilość należy po prostu sięgać po mało awaryjne modele i dobrze je ubezpieczać – dobre autocasco pozwala naprawić samochód po szkodzie nawet w ciągu kilku dni, a dobre assistance powinno zagwarantować nam otrzymanie pojazdu zastępczego, dzięki czemu np. przedstawiciel handlowy, który po drodze będzie miał szkodę, która wyeliminuje auto z użytku, będzie mógł przesiąść się do pojazdu dostarczonego przez ubezpieczalnię i wykonać swoje zadanie.

Kolejna sprawa to zamykanie dróg z różnych przyczyn, np. remontów lub wypadków. O ile remonty można jeszcze przewidzieć na etapie ustalania harmonogramu dzięki informacjom publikowanym w internecie, o tyle zatory drogowe spowodowane wypadkami są zupełnie nie do przewidzenia. Niestety możemy uchronić się przed nimi tylko do pewnego stopnia, np. studiując mapę terenu, przez który przebiega fracht i tworząc alternatywne trasy, pamiętajmy jednak, że duża ciężarówka, zwłaszcza przewożąca delikatny towar, nie może jeździć po dziurawych lub polnych drogach.

Dyspozytor musi również zdawać sobie sprawę z tego, że w każdym państwie prawodawstwo dotyczące ruchu drogowego nieco się od siebie różni. Czasami w niuansach, jednak zdarza się też, że różnice są bardzo poważne. Jedną z takich różnic jest wysokość bieżnika – w Polsce np. można jeździć na oponach z bieżnikiem 1,6 mm, niektóre kraje wymagają jednak bieżników 3 – 4 mm. Może się więc okazać, że pojazd po przekroczeniu granicy zostanie zatrzymany i nie będzie dopuszczony do ruchu tak długo, aż wymieni opony na zgodne z przepisami. Takich niuansów jest więcej – np. ograniczenia prędkości mogą być różne – poruszając się po niemieckich autostradach możemy jechać z praktycznie dowolną prędkością, natomiast w Polsce po terenie zabudowanym – maksymalnie 50 km/h. Te różnice trzeba brać pod uwagę już na etapie ustalania harmonogramu, jeśli zaskoczą nas podczas wykonywania frachtu – może się to dla nas skończyć poważnymi stratami.

Jednym z najbardziej klasycznych zagrożeń, jakie czyha na firmy transportowe, są kradzieże. Jeszcze do niedawna była to prawdziwa plaga w środkowej Europie. W ostatnim czasie kradzieży jest nieco mniej, jednak trudno powiedzieć, aby przestały one stanowić problem. Przed kradzieżą znowu chroni odpowiednie ubezpieczenie, a także system monitoringu GPS, który pozwala na bieżąco monitorować pozycję pojazdu i przewożonego towaru. Najbardziej zaawansowane systemy GPS posiadają funkcję, dzięki której za pomocą pojedynczego kliknięcia myszą można przekazać dostęp do danych policji. Gdy policjanci widzą pozycję skradzionego auta są w stanie odzyskać je bardzo szybko – z łatwością ustalają, jakie drogi należy odciąć oraz dokąd prawdopodobnie złodziej zmierza. Inwestycja w monitoring GPS po prostu się zwraca.